0
Główna » Artykuły » Spotkania,propozycje,wypady

Wyprawa na polskie BIZONY
To nasza ekipa która w siedmioosobowym składzie
zagościła w zimne zakątki KRYNEK.

Od lewej: Sławek,Marek,Grzeniu (dolny rząd)
Górny rząd: Czarek,Darek,Janusz,Adaś.
Na początku trzeba było się nachodzić aby
odnaleźć żubry w bezkresie pól i górek.
Mieliśmy co prawda butelkowe ale to nie to samo...he he
Zaczęło się niewinnie od pomysłu że może ruszymy
Na żubry do Krynek zbierając jak największą "kępę"
"Fociarzy". Krótkie info na stronie,kilka sms-ów
i udało się skompletować ekipę.
Pogoda jednak pozostawiała wiele do życzenia
gdyż prognozy mówiły o 99%-towym zachmurzeniu.
Mieliśmy zdążyć na wschód słońca ale pomysł został
odrzucony. Zamiast o 4 rano ruszyliśmy o 6:00.
Ciemno dookoła i zimno...
Po dotarciu na miejsce okazało się że żubry przemieściły się
i trzeba było je na nowo odnaleźć.

Pan Józef obładowany sprzętem i uzbrojony po zęby.

Kilka kilometrów z buta aż w końcu ujrzeliśmy je gdzieś daleko za wioską.
 
Cezary tropiący węchem...
Przy minusowej temperaturze zmysł ten jednak zawodzi.
Część grupy udała się na bezpośrednie spotkanie z żubrami podczas gdy
kierowcy poszli po samochód aby dojechać bliżej upragnionego celu.
Udało się dojechać dosłownie pod same stado oddalone o kilkadziesiąt
metrów od drogi.
Mieliśmy już osłonę od wiatru i ewentualnej szarży "bizonów"
Jakimś dziwnym i magicznym sposobem słoneczko wyjrzało już z pół
godzinki wcześniej i rozświetliło teren
ukazując cudowne kolorki i dając szansę na udane kadry.
Podwójna radość ogarnęła nasze roześmiane gęby.
Zaczęło się !!! Migawki klapały,żubry spokojnie stały...
To było coś pięknego !!!

Kol. Grzeniu na pierwszej poważnej wyprawie z grupą.

W międzyczasie trzeba było schłodzić emocje
uskuteczniając
tzw. "ŁOMŻING"
 

Adaś.
Zadowolona twarz mówi sama za siebie...

Jasieniu.
Super ultra schłodzone na -7* to jak ambrozja...he he

Marek
Kol. ADAM na zdjęciu poniżej.

Byli też śmiałkowie którzy chcieli się do bizonów przytulać...
lecz była tam krowa która ostudziła zapędy śmiałków.
Mówię tu o Marku którego atakowała owa krowa...he he
Wywołało to ogólną panikę wśród naszego stada i szybki odwrót.
Brak jakiejkolwiek fotki z bezpośredniej akcji.
Po zakończonych na szczęście "Bezkrwaych Łowach"
Nadejszła wiekopomna chwila na inaugurację i nagrodzenie
"FOCIARZA ROKU 2018"
Udaliśmy się na pobliskie miejsce umożliwiające
rozpalenie ogniska i aby coś zjeść ...

Nie obyło się bez toastów i gratulacji.
"FOCIARZ ROKU 2018"
MAREK MARCISZEWSKI
Album pokazujący początki grupy i poszczególne
wyprawy i eventy od chwili założenia grupy



   

Samą wyprawę "ŻUBROWĄ" jak i ognicho uważam za udane.
Przekazane zostały insygnia władzy w dobre i zaufane ręce.
Uczciliśmy i uhonorowaliśmy "FOCIARZA ROKU"
Elegancko wybawieni,cali i zdrowi powróciliśmy do domów o przyzwoitej porze.
W jednym przypadku były zalecenia zmiany systemu ale ja powiem wprost...
NIECH ŻYJE NIKON!!!
AVE CEZAR ...HE HE
link do fotoksiążki: http://www.cewe-fotobuch.de/view/3462704ae3cd42478643d5f7940f0df2
Sponsorem statuetki był Tomasz Jaszkowski "FOTOGRAF"
Kategoria: Spotkania,propozycje,wypady | Dodał: Sławek (2019-01-07)
Wyświetleń: 56 | Komentarze: 5 | Rating: 5.0/1
Liczba wszystkich komentarzy: 5
0
4  
Oj, działo się, działo :)) Oby częściej ;))

0
3  
Piękna sprawa! smile Gratuluję! Zaintrygował mnie wątek o ''nerwowej'' krowie-matce! Wróciły wspomnienia jak rok temu z duszą na ramieniu podchodziliśmy stado by wyk.portrecik.... ! smile Pozdrowionka dla bohaterów!  smile Hej!

0
5  
Bohaterem był Marek... najodważniejszy z odważnych...

0
2  
Pewnie, że nikon:) Wyprawa gruuba...pozdro

0
1  
rewelka Sławku, jak zwykle...

Imię *:
Email *:
Kod *: